Do trzech razy sztuka. Jest plan ochrony Jeziorka

Choć od lat towarzyszyły mu ostre debaty publiczne, wszedł w życie zupełnie bez echa. Od 1 czerwca 2012 r. obowiązuje pierwszy w historii plan ochrony Jeziorka Czerniakowskiego. Określa przyszłość rezerwatu na najbliższe 20 lat.

Sprawa planu ochrony Jeziorka Czerniakowskiego rozpalała społeczne emocje od lat.  Kolejne projekty, tworzone przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Warszawie, napotykały na ostry sprzeciw ekologów, mieszkańców, radnych miasta i posłów wszystkich opcji.  Wielokrotnie pojawiały się zarzuty, że autorzy planów sprzyjają deweloperom, proponują liberalne rozwiązania, nie poparte głębokimi ekspertyzami, ignorują najważniejsze problemy rezerwatu.  W wyniku protestów kilkunastu organizacji pozarządowych, zrzeszonych w miejskiej Komisji Dialogu Społecznego ds. Ochrony Środowiska, dwa projekty trafiły do kosza. Specjalnie w ich sprawie zbierała się Rada Warszawy.  Radni za każdym razem zgłaszali wiele uwag do projektów, przy trzecim wystosowali dodatkowo (jednogłośnie!) apel do wojewody o jak najszybsze wprowadzenie planu.  Echa społecznych protestów słychać było też w prasie i telewizji.   Do ekologów przyłączyli się w pewnym momencie politycy z wszystkich opcji. Brali udział w pikietach i happeningach, wypowiadali się do mediów, pisali interpelacje do Ministra Ochrony Środowiska.  Byli wśród nich m.in. posłowie Adam Kwiatkowski z PiS, Marcin Święcicki z PO, czy Janusz Olejniczak z SLD.  Sprawa była już na tyle głośna i kontrowersyjna, że autorzy planu wyróżnili ją na swojej stronie internetowej pod osobnym hasłem „gorący temat”.  Sprawie tej poświęcili też osobną konferencję prasową.

Po latach głośnych sporów, trzeci i ostatni projekt planu ochrony wpadł na kilka miesięcy w medialną ciszę, by niedawno niepostrzeżenie wypłynąć już jako zatwierdzony akt prawny.  5 kwietnia 2012 zyskał aprobatę Wojewody Mazowieckiego, 8 maja 2012 został podpisany przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie, 18 maja 2012 został opublikowany w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego.  Po dwóch tygodniach od ogłoszenia, 1 czerwca 2012 oficjalnie wszedł w życie. Warto dowiedzieć się, co zawiera, bo zmiany są duże.

Bliżej ludzi

Patrząc z punktu widzenia przeciętnego mieszkańca Warszawy, plan ochrony Jeziorka Czerniakowskiego otwiera dużo nowych możliwości przyjemnego spędzania czasu.  Dla amatorów rekreacji udostępniona zostanie specjalna strefa tzw. ochrony krajobrazowej, położona przy zachodnim brzegu Jeziorka, na styku z ul. Jeziorną.  W miejscu tym plan dopuszcza powstanie zorganizowanej plaży wraz z całorocznym kąpieliskiem.  W tym celu możliwe będzie przebudowanie budynku dawnego WOPRu, postawienie pawilonu o powierzchni do 500 m2 i maks. jednej kondygnacji  (bez funkcji mieszkaniowej), stworzenie dwóch boisk o nawierzchni naturalnej. 

Na akwenie będzie mógł powstać pomost dla sprzętu pływającego, a po południowej części Jeziorka (do mostu na Gołkowskiej) będzie można pływać wpław i sprzętem wodnym (ale bez napędu silnikowego).  Z zamieszczonego w planie opisu wynika, że dopuszczalne powinny być kajaki i rowery wodne. W zmodernizowanych lub nowo powstałych budynkach (jak również po przeciwnej stronie Jeziora, w klubie jeździeckim) możliwa będzie działalność handlowa.  Amatorzy połowu ryb będą mogli kontynuować swoje hobby w południowej części akwenu (do mostu), a właściciele psów znajdą liczne tereny do ich wyprowadzania.

Obok plaży z kąpieliskiem, mieszkańcy Warszawy będą mogli również skorzystać z nowych atrakcji o charakterze ekologicznym.    Plan ochrony przewiduje bowiem poprowadzenie wokół Jeziorka ścieżki turystyczno-edukacyjnej dla turystów indywidualnych i zorganizowanych grup.  Niewątpliwą atrakcją ścieżki będzie wieża widokowa, przewidziana na północno-wschodnim krańcu Jeziorka.  Przy ul. Jeziornej plan dopuszcza również budowę centrum edukacyjnego, o całkowitej powierzchni użytkowej do 500 m2. Przeznaczone byłoby ono wyłącznie do propagowania idei ochrony przyrody rezerwatu bez funkcji mieszkaniowej. Ścieżka, wieża widokowa i centrum edukacyjne pojawiły się w planie, jeszcze w jego pierwszej wersji sprzed kilku laty, na wniosek Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto Ogród Sadyba. 

Nieco lepiej dla przyrody

Mocno krytykowany, liberalny plan sprzed roku, zakładał dogodne warunki dla rozwoju budownictwa nad brzegami rezerwatu.  Ostateczna, zatwierdzona właśnie wersja tego planu nieco te warunki jednak zaostrzyła.   Przede wszystkim, zlikwidowano kuriozalne strefy, które miały być zielone tylko w 10%.  Czyli takie, które dopuszczały niemal całkowitą zabudowę, nawet bardziej intensywną niż w betonowym centrum miasta.  Taki długi pas zabudowy miał się ciągnąć m.in. w bezpośrednim sąsiedztwie brzegów Jeziorka.  W wyniku wielu interwencji, wskaźnik zieleni (a dokładnie „powierzchni biologicznie czynnej”) skoczył tu z 10% do 60%.   Nieco mniej, bo z 10% na 30%, też w wyniku interwencji społecznych, podniósł się współczynnik zieleni dla pasa ciągnącego się na północ od rezerwatu, wzdłuż Trasy Siekierkowskiej. 

Korzystnym dla przyrody rozwiązaniem wydaje się stworzenie ścieżki edukacyjnej wokół Jeziorka.  Wytyczenie jednego, oficjalnego  szlaku powinno zapobiec dewastacji brzegów i uspokoić często niepokojone przypadkowymi gośćmi lęgowe ptactwo.  Aby przeciwdziałać niszczeniu roślinności strefy brzegowej (wypalaniu traw), niepokojeniu ptaków, niszczeniu ich lęgów przez ludzi i psy oraz zaśmiecaniu rezerwatu, autorzy planu ochrony Jeziorka Czerniakowskiego zdecydowali się ograniczyć „swobodny dostęp do wody i roślinności nadbrzeżnej”, co zapewne oznacza ogrodzenie dużej części rezerwatu.  Krok ten nie będzie zapewne mile przyjęty przez mieszkańców i gości rezerwatu, ale zważywszy na planowane wydzielenie ścieżki edukacyjnej, nie powinien odciąć warszawiaków od bliskiego kontaktu z przyrodą, a faunie i florze rezerwatu z pewnością pomoże.

Pochwalić należy również autorów planu za stworzenie warunków do odtworzenia pasa zieleni, łączącego Sadybę z Wilanowem.   Na południowym krańcu rezerwatu wyznaczono bowiem szeroki korytarz otuliny (o wskaźniku powierzchni biologicznie czynnej na poziomie 80%), który sięga aż za Jeziorko Sielanka w Wilanowie.

Na uwagę zasługuje również lepsza niż w poprzednich wersjach planu – choć nadal nieoptymalna - definicja powierzchni biologicznie czynnej. Utrudnia ona obchodzenie przez deweloperów minimalnych wskaźników zieleni przez zaliczanie do tej zieleni różnych sztucznych nawierzchni utrudniających wsiąkanie wody opadowej w grunt.

Główne zagrożenia wciąż bez rozwiązań

Niestety, jest też kilka wątpliwych rozwiązań albo wręcz prób uniknięcia problemu zagrożeń.  Nie ma na przykład całkowitego zakazu fundamentowania i budowania garaży podziemnych, który zapobiegłby szybkiemu obniżaniu się wód gruntowych wokół Jeziorka, a tym samym obniżaniu się lustra wody w samym Jeziorku.  Zamiast tego, jedynie w kilku niewielkich strefach, w tym w pasie po wschodniej stronie Jeziorka,  blisko brzegów, autorzy planu wykluczają „budowę fundamentów i kondygnacji podziemnych poniżej spągu warstwy nieprzepuszczalnej w gruncie”.  Który deweloper lub inwestor będzie faktycznie uważał na to, by nie przebić spągu, czyli - mówiąc obrazowo - dziurawej wanny zanurzonej w wodach gruntowych? Czy jakikolwiek zewnętrzny obserwator lub urzędnik będzie w stanie zweryfikować , czy inwestor dotrzymał warunków planu ochrony w tym względzie?

Na większości terenu objętego planem ochrony obostrzenia dotyczące wód gruntowych są jeszcze wątlejsze.  Plan postuluje na nich „zachowanie naturalnej rzeźby terenu” i wyklucza „wykonywanie trwałych, otwartych wykopów ziemnych i obniżeń oraz trwałych wyniesień i podwyższeń.”  Prace budowlane, szybko niwelujące wykopy po garażach podziemnych, będą zapewne mogły łatwo obejść to ograniczenie. 

Plan ochrony unika też odpowiedzi na drugie - po zachowaniu wód gruntowych – fundamentalne pytanie dla Jeziorka: jak trwale poprawić jakość i poziom wody w akwenie.  Zauważa wprawdzie, że następuje „przyspieszony, w porównaniu z naturalnym, proces obniżania lustra wody”, ale ogranicza się jedynie do ogólnego i wymijającego stwierdzenia o „konieczności dodatkowego zasilania akwenu rezerwatu wodami odpowiedniej jakości i ilości spoza jego zlewni”.  Brak jest wyraźnego wskazania rodzaju działań oraz źródła pochodzenia wód dopływowych. Mimo tego, że już wielokrotnie i całkiem niedawno przeprowadzano badania na ten temat, rozważające kilka potencjalnych wariantów zasilania w wodę i jej oczyszczania.   Na pocieszenie, autorzy planu zalecili jedynie „prowadzenie monitoringu wód gruntowych w bezpośrednim sąsiedztwie akwenu.”

Autorzy planu, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie, wprowadzili też kilka kontrowersyjnych rozwiązań doraźnych dla realizowanych właśnie dużych projektów budowlanych.  Po pierwsze, poprowadzili granice zlewni Jeziorka tak, by dokładnie ominąć rozpoczętą już budowę osiedla apartamentowców firmy Marvipol z głębokimi garażami podziemnymi (i głębokimi wykopami, zmieniającymi rzeźbę terenu) .  Po drugie, zakwalifikowali trawę syntetyczną, planowaną na boiskach klubu piłkarskiego Delta, jako zieleń, a dokładnie jako powierzchnię biologicznie czynną.  W ten sposób zachowali wyśrubowane wskaźniki zieleni, jednocześnie je ignorując.

Podziękowania

Plan ochrony Jeziorka Czerniakowskiego nie jest optymalny. Obok jednoznacznie pozytywnych rozwiązań, zawiera wiele luk i kontrowersyjnych rozstrzygnięć. Warto jednak zauważyć, że nawet ta ostateczna wersja oznacza duży krok naprzód w stosunku do wersji wcześniejszych.  Duża w tym zasługa organizacji pozarządowych i osób fizycznych, które aktywnie uczestniczyły w procesie konsultacji społecznych dla tego dokumentu.  Na ich czele stała niezłomnie Joanna Mazgajska z Towarzystwa Ochrony Herpetofauny Tryton, przewodnicząca Komisji Dialogu Społecznego ds. Ochrony Środowiska.  Wraz z nią o zmianę niekorzystnych zapisów w projektach planu walczyli (poza wymienionymi we wstępie posłami) m.in. była radna Mokotowa, Maria Rosołowska, radny Mokotowa, Remigiusz Grodecki, radny Warszawy Krystian Legierski, radny Warszawy, a przy okazji przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska przy Radzie Warszawy, Dariusz Figura.  Dużego wsparcia udzieliły również: Zielone Mazowsze, Mokotowskie Forum Społeczne, Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych Platan, oraz kilkanaście innych organizacji pozarządowych, zrzeszonych w miejskiej Komisji Dialogu Społecznego ds. Ochrony Środowiska.

Osobne słowa uznania należą się Januszowi Białasikowi, byłemu wieloletniemu prezesowi Towarzystwa Społeczno-Kulturalnemu Miasto Ogród Sadyba.  Na równi ze wspomnianą wyżej Joanną Mazgajską czuwał on nad przebiegiem prac legislacyjnych na każdym etapie i w każdym gremium, interweniował pisemnie i ustnie, spotykał się z opiniotwórcami i decydentami, mobilizował ludzi do działania, występował publicznie w prasie, telewizji, na posiedzeniach Rady Warszawy. Jemu zawdzięczamy kilka istotnych pozytywnych zmian w ostatecznym planie ochrony, co udokumentowane jest m.in. w tegorocznych protokołach z posiedzeń miejskiej komisji ochrony środowiska, czy też w odpowiedziach RDOŚ na formalne wnioski do planu ochrony.

Na koniec, zastrzeżenie.  Projekt planu ochrony stał się wreszcie prawem, ale wcale nie jest pewne, kiedy to prawo stanie się rzeczywistością.  Plan ochrony nie podaje bowiem kosztów zalecanych działań, trudno jest więc ocenić, czy będą one do udźwignięcia przez różne organy państwowe i samorządowe. Nie wiemy zatem, kiedy papierowy plan pociągnie za sobą konkretne, postulowane wyżej kroki i zacznie faktycznie chronić zaniedbany rezerwat. Do trzech razy sztuka – plan jest, ale czy będzie sztuka?

Autorem zdjęcia rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie jest Olga Jakubowska-Drzewiecka.

Zostań członkiem Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba